21-22 listopada byłam na Targach Fastextile w Nadarzynie, o czym nie mogłabym nie wspomnieć. Miałam przyjemność być tam po raz drugi i z całą odpowiedzialnością zapewniam, ze warto! W tym roku niestety nie zdążyłam zobaczyć stoisk wystawców… po prostu nie było kiedy 😃😅  Okazji do spotkań ze znajomymi ze sfery szyciowej mam tak mało, że bardziej zależało mi właśnie na tym niż bieganie po stoiskach.  Tym bardziej, że mnóstwo osób znam z sieci, a to może jedyna okazja by poznać się osobiście.

Tematów do rozmów nam nie brakowało a w zasadzie to było ich tyle, ze zabrakło nam po prostu czasu, żeby tak naprawdę nacieszyć się spotkaniem i rozmową. Niestety wszystko co dobre szybko mija, ale dzięki temu można naładować akumulatory i jeszcze długo cieszyć się świeżymi wspomnieniami. Ja na pewno będę. Miałam przyjemność poznać kilka osób na żywo, mimo, ze znamy się z internetu, komentujemy sobie nawzajem posty, jednak żaden internet nie jest w stanie zastąpić żywych relacji i spontaniczności.

Mieszkając na krańcu Polski, nie mam okazji by spotkać się częściej z szyjącą społecznością, która niestety zamieszkuje południe lub zachód Polski dlatego takie spotkanie jest ogromnym przeżyciem, nie lada motorem do dalszych działań i niewymierną dawką pozytywnej energii.

Dlatego zachęcam, jeżeli macie okazję na takie spotkania nie rezygnujcie.

Co prawda na targach gościłam zupełnie w innych kreacjach, ale na tamte niestety musicie poczekać, ja również 😊 bo ich po prostu nie mam na zdjęciach, które można by tu wstawić, ale na pewno będą wkrótce.

Dziś pokazuję Wam typowo jesienną stylizację, tak w kolorach jak i fasonach.

Spódnica to coś co miałam uszyć już od dawna, ale nie bardzo wiedziałam z czego. Moim zdaniem spódnica powinna miękko i lekko się układać dlatego wykorzystałam tu tkaninę, której można było zostawić surowe brzegi i wygląda to po prostu dobrze. Oczywiście spódnica jest na podszewce. Zapinana na guzik wewnętrzny i dużą zatrzaskę.

Szyło się całkiem fajnie, trochę musiałam pokombinować z wszyciem podszewki, aby to wyglądało w miarę po ludzku i mimo wszystko układało się bardzo miękko. Myślę, ze się udało, spódnica nie straciła swojej lekkości i zwiewności i układa się bardzo dobrze.

Żeby to jakoś fajnie skomponować, doszyłam lekką kurtkę z cienkiej pikówki, co w sumie dało mi całkiem sympatyczny zestaw.

O wykrojach powiem tyle, ze szyło się naprawdę dobrze, a kurtkę to już po prostu bajkowo.

Podszewkę przyszyłam do spódnicy i wtedy odszywałam paskiem, inaczej było widać na prawej stronie zgrubienie odznaczającego się paska.

Metryczka:

  • tkanina zakupiona W Natanie Welur
  • pikówka ze starych zapasów
  • wykrój 110 z Burdy 10/2019 na spódnicę
  • wykrój 110 z Burdy 10/2007 na kurtkę

zdj. córka ANITA KRYSIAK FOTOGRAFIA