Kiedy zaczęłam szyć tę sukienkę, nie wiedzieć czemu skojarzyła mi się z Cruellą! Idąc tym tokiem myślenia powstała cała stylizacja, aczkolwiek zupełnie jej nie przypominając przywodzi od razu na myśl wspomnianą postać 😀 przynajmniej u mnie i mojej córki, która jest autorem tych pięknych zdjęć. Dziwne prawda? Ale takie mam skojarzenia.

Ogólnie sukienka w pierwszym założeniu miała wyglądać nieco inaczej, ale ostatecznie powstała taka jaką widzicie. Jak dla mnie oczywiste było dorzucenie tu kapelusza, szerokiego paska i okularów aby cała stylizacja była trochę przerysowana.

Wykorzystałam tu wykrój z Burdy 102 12/2020. Sam wykrój uważam za bardzo udany. Wszystko pięknie leży, a napomknę, ze szyta była tylko z podanych mi wymiarów modelki, którą pierwszy raz osobiście spotkałam na sesji. Wykorzystałam z wykroju formę na górę sukienki. dół wykombinowałam sama, który skroiłam na zasadzie 3/4 koła plus falbana.

Tkanina to Popelina kupiona w Natanie. Nie jest to tkanina zupełnie cieniutka, ale konkretna w chwycie, której na uszycie tej sukienki zużyłam 3,5 metra. Do sukienki doszyłam jeszcze oddzielną, bawełnianą  halkę, aby sukienka była nieco pełniejsza.

Sukienkę uszyłam na konkurs „Szycie z Pasją”  który organizuje Strima wspólnie z Burdą. Nie mam parcia na szkło 😀 ale pomyślałam sobie, że czemu nie spróbować, może to już ostatni raz 🤔 w końcu idzie nowe i młode pokolenie szyjących, więc trzeba chyba ustąpić im miejsca i nie przeszkadzać.

Ale wracając do sukienki. Wymyśliłam sobie, że o zrobienie sesji poproszę moją córkę i oczywiście jej koleżankę, która pomoże nam jako modelka. Przyznam, że ulżyło mi kiedy zgodziły się obie, bo jakoś nie mam ostatnio ochoty na pozowanie przed obiektywem. Widzę, że ogarnia mnie takie uczycie ostatnio coraz częściej z każdym rokiem.

Co do samej sesji, szycia sukienek, wszystko szło jak po grudzie. Na uszycie 3 modeli, które przedstawię po kolei, poświęciłam cały tydzień i nie żeby kilka godzin dziennie! Szyłam od rana do wieczora z przerwą na krótki sen i przyrządzenie czegoś do jedzenia. Oczywiście jak zwykle wszystkiego było za mało, więc w trakcie musiałam dopasowywać koncepcję do tego co miałam bo kupienie u mnie czegoś stacjonarnie graniczy z cudem. Wymordowałam się straszliwie. Później wszystko trzeba było zapakować i pojechać z tym do Gdańska. W między czasie non stop sprawdzałam pogodę bo bałam się, że i z tej strony spotkają nas jakieś trudności.

No i jak już dojechaliśmy do Parku Oliwskiego pogoda okazała się na tyle piękna, że… no właśnie udało nam się zrobić tylko kilka zdjęć, bo nie wiadomo skąd pojawiła się nagle taka ulewa, że my przemokliśmy do cna a wszystkie rzeczy totalnie mokre i w błocie 😲 Przeżyłam horror, tyle pracy…  Wróciliśmy do domu, wszystkie rzeczy po kolei, prałam, wirowałam i sprawdzałam czy to się jeszcze do czegoś nadaje. Na szczęście tkaniny okazały się dobrej jakości i nic im się nie stało 😊 co nie zmienia faktu, ze sesję trzeba było powtórzyć, ale już beze mnie bo musiałam wracać do domu.

Dziś pokazuję Wam efekty pierwszej i drugiej sesji.

Sukienkę w konkursie jest pod numerem 333

Na zdjęciach Paula Stawarz, zdjęcia córka Anita Krysiak Fotografia